Wpisy archiwalne w kategorii

Rekreacyjne

Dystans całkowity:21122.48 km (w terenie 656.21 km; 3.11%)
Czas w ruchu:972:24
Średnia prędkość:20.93 km/h
Maksymalna prędkość:442.00 km/h
Suma podjazdów:553 m
Suma kalorii:946 kcal
Liczba aktywności:552
Średnio na aktywność:38.27 km i 1h 51m
Więcej statystyk

Złoty Potok - dzień na złość...

Sobota, 28 czerwca 2014 · Komentarze(0)
Według prognoz ostatni dzień weekendu kiedy miało być ładnie... taaaa...
Były plany na dalszą jazdę dużą ekipą - wyszło jak wyszło...
Już samo przygotowanie do jazdy pokazało, że dzień nie zapowiada się najlepiej...
Od rana spory wiatr, oparłem rower o bramę, przetarłem golenie amortyzatora, wyczyściłem łańcuch i poszedłem odłożyć szmatkę.
W tym momencie ogromny podmuch wiatru spowodował, że rower wylądował na ziemi :(
Większość energii przejeła na siebie kierownica i pedał, ale niestety wygląda na to, że ucierpiał hak przerzutki, kur....
No ale nic - szybkie oględziny - przerzutki działają (aczkolwiek jutro muszę dokładnie zerknąć co i jak), ruszamy w trasę.
Ostatecznie wyszło do Złotego Potoku przez Olsztyn i Zrębice oraz powrót podobnie, w Częstochowie drogą wzdłuż Warty.
Miało być więcej....
Ale tak...
W drodze do Złotego cały czas mocny wiatr w twarz więc o dobrym tempie nie było mowy, plus dodatkowa strata energii...
W drodze powrotnej oczywiście wiatr się odwrócił - i znowu w twarz...
I jak tu bić rekordy...
Po powrotnym postoju w Leśnym w Olsztynie były plany by jechać dalej jeszcze nabić kilometrów - ale nie - to nie koniec nieprzyjemności - oczywiście zaczęło padać (w momencie gdy tworzę ten wpis opady przerodziły się w istny koniec świata...), więc decyzja - nie ma nabijania kilometrów - powrót do domu...
Cały dzień na złość, eh...

100. Częstochowska Masa Krytyczna

Piątek, 27 czerwca 2014 · Komentarze(0)
Dzisiaj setna - jubileuszowa Masa Krytyczna :)
Nie mogło mnie nie być ;)
Ilośc osób spowodowała opadnięcie szczęki :)
Według podanych przed chwilą oficjalnych informacji w Masie udział wzięło 821 uczestników!
Rekord pobity dwukrotnie? :D
Dziękujemy za te 10 lat (dziesięciolecie w sierpniu będzie o ile pamiętam) i oby tak zawsze :)
Po masie troszkę jeszcze pokręciłem nabić kilometry i podgonić średnią ;)

Pracowo/Rowerowo/Zakupowo

Czwartek, 12 czerwca 2014 · Komentarze(0)
Stwierdzam, że człowiek się do dobrego szybko przyzwyczaja ;)
Dzisiaj jako, że praca plus chciałem pozałatwiać parę spraw w mieście - tak więc wybrałem się starym rowerem.
Wrażenia? Jakoś tak cięzko się kręci ;)

Poraj

Środa, 11 czerwca 2014 · Komentarze(0)
Korzystając z dobrej pogody zaplanowaliśmy już wcześniej z Ewą wieczorno/nocny wypad :)
Prognozy pogody się sprawdziły więc nie pozostało nic innego jak zabrać oświetlenie i ruszać w trasę :)
Mieszając trochę asfaltu i terenu docieramy ładnym tempem do poraja na zachód słońca - niestety chmury spowodowały, że słońca specjalnie widać nie było ;) Krótka przerwa nad wodą i ruszamy w drogę powrotną planując objechać cały zbiornik dookoła.
Niestety już się sciemniało a nasze umiejętności nawigacyjne po ciemku w lesie nie należą do najlepszych więc trochę się pomotaliśmy ale ostatecznie udało się znaleźć właściwą drogę.
Zaczęło się też powolutku ochładzać więc powrót troszkę inną trasą by jak najszybciej dotrzeć do domu.


Setka - Ostrowy Nad Okszą i nie tylko

Sobota, 7 czerwca 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Od dłuższego czasu planowaliśmy dalszy wyjazd - czekaliśmy na dobrą pogodę i odpowiednią ilość czasu. Prognozy pogody oraz grafik wskazywały, że te warunki zostaną spełnione w sobotę :) Mieliśmy jechać z Ewą, w piątek dołączył jeszcze Łukasz co mnie ucieszyło - im nas więcej tym lepiej się kręci :)
W piątek wszystko pięknie wyczyściłem i nasmarowałem, pozostało czekać do soboty :)
Start punktualnie o umówionej godzinie, dojazd po Ewę i ruszamy pod M1 po Łukasza. Razem w grupie przyjemnym tempem (cały czas z górki) do Czarnego Lasu, a potem prawie offroad drogą (jeśli można tak to nazwać) przez Nową Wieś do Ostrów nad Okszą.
Wertepy chyba mocno wytrząsły nowy rower i w Ostrowach prawie bym zgubił koło - poluzował się szybkozamykacz. Cóż - jak to na początku - wszystko trzeba podokręcać...
Nad zalewem w Ostrowach urządziliśmy sobie dłuższą przerwę jako, że Łukasz zgłodniał, poza tym serwowali bardzo dobre zapiekanki z pieca oraz piw....tfu...izotonik ;)


Troszkę fotek oraz wygłupów na placu zabaw i posileni w dobrych nastrojach ruszamy dalej :)
Wiejskimi mało uczęszczanymi dróżkami przez Borową i Władysławów docieramy do Zawad, skąd przez Zbory, Szyszków, Rębielice Szlacheckie i Wilkowecko docieramy do Waleńczowa gdzie w końcu napotykamy upragniony sklep :) Wcześniej przez całą drogę od Zawad nie było czynnego żadnego sklepu - mało tego - nie było sklepu w ogóle ;)
Łukasz zaczął już nerwowo spoglądać na ilośc kilometrów na liczniku oraz wypytywać o drogę powrotną, ja stwierdziłem jednak, że postaram się troszkę urozmaicić powrót ;)
Z Waleńczowa bocznymi drogami docieramy do Kłobucka skąd kierujemy się dalej w kierunku Wręczycy. Droga niestety jest w remoncie (co nie przeszkadzało okolicznym mieszkańcom (eh to SKL) jechać na czerwonym pod prąd - bo po co czekać) więc w pewnym momencie trzeba było poszukać alternatywnej drogi do Grodziska. Wyszło to bardzo fajnei - troszkę klucząc polnymi drogami przeprawiamy się przez rzekę i wyjeżdzamy w Pierzchnie gdzie następuje zmiana trasy i ze względu na Łukasza kierujemy się już prostą drogą do Częstochowy.
Tym sposobem pierwsza setka w sezonie stała się faktem, aczkolwiek jest niedosyt ponieważ noga dzisiaj podawała świetnie (zasługa nowego roweru?) i gdyby nie brak czasu  to myślę, że realne było by jeśli nie 200 to chociaż 150km. A dzień wcześniej wykręciłem jeszcze 50km w zwykłych spodenkach bez wkładki - więc dystans dobowy wyniósł ponad 150km i zmęczenia nie czuć :)